Makijaż karnawałowy

Makijaż karnawałowy powinien być intensywny i błyszczący. Ale uwaga na kilka pułapek! Użycie ciemnych cieni do powiek wymaga wprawy i precyzji. Jeśli nie czujemy się na siłach, by zrobić przydymione oko, równie duże wrażenie zrobimy, malując tylko usta. W tym sezonie modna jest np. czerwona szminka o matowym wykończeniu. Szmince za towarzystwo wystarczą pomalowane rzęsy. Karnawał to dobra okazja, żeby przymierzyć leżące na dnie szuflady sztuczne rzęsy. Całe łuki lub kępki. Te ostatnie dają bardziej naturalny efekt i są łatwiejsze do przyklejenia. Jeśli chcemy błyszczeć niż nie zadziała lepiej niż brokat. Najlepiej wygląda na oczach, gorzej na policzkach. Źle- nałożony na całą twarz. Będzie się dobrze trzymał na kremowych cieniach. By makijaż przetrwał całą noc, pod cienie warto nałożyć bazę. W torebce dobrze mieć puder lub bibułki matujące.

Czekolada

Dodaje sił, trzyma linię, poprawia humor – od dziś czekoladę możemy jeść bez wyrzutów sumienia. Po pierwsze, udowodniono, że nawet jej niewielkie ilości czynią nas szczęśliwszymi – czekolada sprawia, że mózg uwalnia endorfiny. Po drugie, badania wykazały, że ludzie, którzy jedzą kilka razy w tygodniu, są szczuplejsi od osób, które skuszą się na nią tylko od czasu do czasu. Już wcześniej odkryto, że spożycie czekolady – dzięki zawartym w niej katechinom – wpływa korzystnie m.in. na poziom cholesterolu. Kofeina i teobromina podnoszą ciśnienie krwi, przez co mniej odczuwamy zmęczenie. Tego potrzebujemy jesienią i zimą szczególnie. Czekoladowy zapach – również ten w kosmetyki naturalne – poprawia pracę mózgu: organizm szybciej reaguje na bodźce, jesteśmy skoncentrowani. Najwięcej cennych właściwości ma czekolada gorzka, czyli zawierająca co najmniej 64% kakao.

Efekt szminki

Nakładam szminkę i od razu czuję się dużo pewniej – mówi jedna z kobiet pracujących w redakcji. To mama trójki dzieci, która w ogromie obowiązków stara się o siebie dbać i znajdować czas na makijaż. Efektem szminki nazywamy mechanizm, gdy w czasach kryzysu spada sprzedaż drogich dóbr luksusowych, takich jak samochody, a wzrasta tych mniejszego kalibru, np. kosmetyków. W czasie II wojny światowej kobiety żołnierki malowały usta szminką, której czerwień Elisabeth Arden zaprojektowała tak, by pasowała do munduru. Miało to ułatwić przetrwanie ciężkich czasów i stworzyć pozory normalności. Dziś też kolor na ustach dodaje nam pewności siebie, poprawia samoocenę, nadaj reprezentacyjnego i odświętnego wyglądu. Może pomalowanie ich szminką sprawi, że pojawi się na nich uśmiech jak malowany?

Luis Ferreira Guerra

Na co dzień szkoli wizażystów marki Giorgio Armani. Dzięki niemu blog kosmetyki z perfumerii sprawdzą się na czerwonym dywanie!

1. Pokaż zdjęcie. Jeśli chcesz, żeby profesjonalista dobrze Cię umalował, mów jego językiem. Możecie mieć zupełnie inne wyobrażenie np. na temat mocnego makijażu. Dlatego działaj jak u fryzjera – przynieś zdjęcie gwiazd, których make-upy ci się podobają.

2. Zarządzaj kasą. Cienie w naturalnych barwach są dla urody tym, czym biała koszula dla mody – bazą, w którą warto inwestować. Armani i Chanel mają najlepsze zestawienia kolorów. Ale jeśli fluopomarańcz na powiekach to kaprys na jeden wieczór, wybierz wersję oszczędnościową.

3. Rozświetlaj. Nie musisz codziennie nakładać podkładu. Brazylijki z powodu upałów bardzo często w ogóle go pomijają. W pełnym słońcu świetnie sprawdzają się rozświetlacze, którymi możesz też przyciemnić albo rozjaśnić kolor fluidu. Ich fanką jest Gisele Bundchen

4. Nie przesadzaj. Zawsze powtarzam makijażystom, by nie używali zbyt wielu kosmetyków, gdy malują klientkę w perfumerii – to musi się dać powtórzyć w domu! Rano, przed wyjściem, nikt nie ma czasu na full make-up. Czasami korektor i dobrze wytuszowane rzęsy robią wszystko.

Brązer idealny

Przy mojej jasnej karnacji znalezienie brązera graniczy z cudem. Tego lata zaskoczył mnie jednak brązer Dior. Wyjątkowo naturalnie opala tak bladą skórę jak moja. To kwestia odpowiedniej proporcji różowego pigmentu, który bardziej ociepla skórę, niż nadaje jej kolor sztucznego brązu. Sprawia, że wyglądam, jakbym wróciła z wakacji – tak przynajmniej usłyszałam od kilku osób. Będzie mi towarzyszyć do końca lata, bo jest stworzony na upały. Nie wazy się, ale lekko mieni w słońcu. Z odrobiną podkładu (sam niezbyt mocno kryje) maskarą i błyszczykiem funduje mi plażowy look na ulicach miasta.

Makijaż na plażę?

Pierwszy krok to podkład. Zamiast standardowych, z dużą ilością pigmentu, polecam beztłuszczowy podkład matujący lub kremy lekko koloryzujące, zawierające filtry przeciwsłoneczne. Sprawią, że skóra będzie wyglądać na lekko opalaną, wyrówna przebarwienia i niedoskonałości. Następnym ważnym elementem jest wymodelowanie konturów twarzy. W tym celu używamy zazwyczaj bronzerów, bo muśnięta ciepłym odcieniem słońca skóra wygląda młodziej, naturalniej i zdrowiej. Pudry mineralne w kamieniu zachowują się troszkę jak podkład , wnikają głębiej w skórę, nie zatykają przy tym porów. Co ważne, przy zwiększonej wilgotności powietrza są w pełni uniwersalne. Można nimi nie tylko wymodelować twarz, ale także wykonać makijaż właściwie całej twarzy, nakładając go również na powieki. Latem każda z nas powinna go mieć w torebce!

Usta w dużej mierze stanowią o całym makijażu. Na plażę wybrałabym nielepiący się błyszczyk o lekkiej konsystencji i barwie: brudny róż, beż, jasne złoto. Błyszczyk przede wszystkim powinien być nawilżający, bo słońce, oprócz tego, że cudownie ogrzewa, to jednak wysusza. Do rzęs, zamiast wodoodpornej maskary, proponuję hennę lub profesjonalnie wykonane zagęszczanie rzęs. Jednak urodzie najbardziej sprzyja ruch i dobre samopoczucie!

Chloe Sevigny – definicja piękna

Jak o siebie dbasz? Nigdy nie byłam fanką makijażu. Chyba dlatego, że taką twarz jak moja trudna jest malować. Ale za to od zawsze lubiłam poszaleć z włosami – farbowałam je na różne kolory, odważnie eksperymentowałam z cięciem.

Najbardziej szalona rzecz, jaką z nimi zrobiłaś? W ostatniej klasie liceum ogoliłam głowę na zero. Byłam zbuntowaną nastolatką, chciałam zrobić coś ekstremalnego.

Mama pewnie nie była zachwycona. Akurat była! Przez lata miałam długie włosy, na ogół brudne. Powiedziała: W końcu widać twoją piękną twarz. Nie takiej reakcji spodziewalibyście się po mamie, prawda?

Jesteś po trzydziestce. Jakieś widoczne oznaki upływu czasu? Siwych włosów na razie brak. Ale mam zmarszczkę miedzy brwiami, która mnie irytuje.

Na tyle, żeby coś z nią zrobić? Chodzę na zabiegi do Biologique Recherche w Nowym Jorku. Traktują tam moją twarz falami elektrycznymi, które dają efekt lekkiego liftingu.

Yyyy! Nie, to nic nie boli. Najbardziej odczuwam, że się starzeję, kiedy przesadzę z jedzeniem i alkoholem. Moje ciało nie wraca do formy tak szybko jak kiedyś. I to mnie denerwuje.

Moje kosmetyki:

-Mac, pomadka lipstic kolor Lady danger. Kiedy potrzebuję zastrzyku energii albo mam fatalny nastrój, maluję usta lady danger.

-Dior, korektor Diorskin sculpt concealer. Jeżeli korektor, to tylko w płynie, zwłaszcza pod oczy. Tego używam codziennie

-Tiger, maść przeciwbólowa Balm pain relieving oinment. Zawsze mam ją pod ręką. Kiedy zaczyna mnie boleć głowa, smaruję nią skronie.